• Wpisów: 402
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 16:08
  • Licznik odwiedzin: 10 203 / 1067 dni
 
cleodenile90
 
Kiedy weszłam do klubu chemika zauważyłam Derpy,Rarity,Flasha Sentrego,Twilight Sparkle oraz... Rainbow Dash.
- Rainbow skarbie. Co ty tu robisz? Spytałam.
- Heh. Udzielam się na zajęciach. Proste.
Po chwili do mnie wyszeptała:
- Tak naprawdę staram się pokazać AJ kto jest lepszy. Staram się o 1 miejsce.
- Aha-powiedziałam.- Spoko. Możemy przejść do rzeczy?
Członkowie klubu przytaknęli,a Twilight Sparkle podała mi szklane naczynie z jakimś płynem.
- Dzisiaj zajmujemy się wymieszaniem kwasu z wodą i siarką. Jeżeli będziecie się słuchać odpowiednio moich poleceń to nie wyrządzicie sobie krzywdy. Powiedziała Twilight Sparkle. Ja westchnęłam i zaczęłam mieszać kwas z wodą i na koniec dodałam siarkę. Kiedy wszyscy dodali płyny do buteleczki to Twilight Sparkle kontynuowała swoją wypowiedź:
- Ok. A teraz podgrzewamy ostrożnie płyny. W temperaturze 180¤C. Nie więcej. Nie mniej stopni. Jeżeli natomiast podgrzejecie naczynie do aż 360¤C. To wtedy może naczynie wybuchnąć. Całe szczęście,że mamy kitle bo inaczej by nam takie płyny wyrządziły problemy zdrowotne. Powodzenia chemicy!
I skończyła swoją wypowiedź. Tymczasem ja podgrzałam płyn do odpowiedniej temperatury. A Dash,która była między mną,a Flashem podgrzała naczynie do temperatury 360¤C. Po chwili usłyszałam ciche bulgotanie. Ja westchnęłam i powiedziałam zaniepokojona:
- Uhm. Dash? Naczynie ci bulgocze.
Dash parsknęła i powiedziała:
- To oznacza,że zaraz się mi skończy gotować.
I poklepała siebie po ramieniu. Tymczasem naczynie coraz głośniej bulgotało,aż w końcu naczynie wybuchło. Wszyscy byliśmy w sadzy. Po chwili wszyscy otarli gogle. Rarity zakasłała i powiedziała:
- Rainbow Dash! Miałaś podgrzać do 180¤C,nie do 360¤C!
Dash się uśmiechnęła i zachichotała nerwowo:
- Sorki,ale muszę już iść. Pa! Widzimy się jutro w szkole!
Twilight otarła gogle i warknęła:
- A niech cię Rainbow Dash!
Ja westchnęłam i postanowiłam dać dyla. Szybko wybiegłam z klasy zdejmując gogle i kitel. Postanowiłam teraz na coś bezpieczniejszego pójść. A mianowicie do klubu gotowania. Poszłam teraz do szkolnej stołówki,gdzie się zaczynały zajęcia. Z plecaka właśnie wypakowywała narzędzia kuchenne... Rainbow Dash. Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Dash? Ty znowu tu?
- Mówiłam ci. A teraz trzeba się wziąć do roboty!
I zachichotała. Po dzwonku na lekcję weszła Granny Smith do stołówki i rozdała nam przepis na szarlotkę z jabłkami i powiedziała:
- Powodzenia!
I wyszła ze stołówki. Rainbow się podzieliła ze mną składnikami. Wszyscy pracowali zawzięcie. Aż w końcu na sam koniec Dash jako ostatnia piekła w piekarniku ciasto. Po pół godzinie zapach ciasta się unosił w całej stołówce. Możliwe,że w całej szkole. Ja wzięłam oddech z szoku:
- Wow. Dash! Nie mówiłaś mi,że umiesz gotować! Zawołałam. Dash się uśmiechnęła i powiedziała:
- Heh. Ma się ten talent po matce.
Kiedy Granny Smith wróciła do stołówki zaczęła próbować ciasta. Po małej degustacji przyszła pora na ciasto Rainbow Dash. Granny Smith ukroiła kawałek,a następnie wzięła kęsa i zawołała:
- Ohyda! Do jabłecznika się dodaje cukier,a nie sól!
I zaczęła pić wielkimi łykami wodę. Dash westchnęła. Ja powiedziałam śmiejąc się:
- Karierę kulinarną też możemy wykluczyć.
Dash warknęła i powiedziała:
- Bardzo śmieszne! Wychodzę stąd!
- Hej!-zawołałam wychodząc z nią ze stołówki.- Daj spokój. Przecież tylko żartowałam!
- Jak tak. To ci się ten żart udał- Powiedziała Rainbow Dash.- A teraz muszę już iść. Obowiązki wzywają.
Po chwili ja pomyślałam,że super było by być w innych klubach. I zaczęłam udzielać się w:kółku szycia ubrań dla zwierząt,kółku robienia peruk i w klubie szachowym. Za każdym razem widywałam Rainbow Dash. Praktycznie wszędzie! Po klubie szachowym kiedy już wyszłam ze szkoły to już był... wieczór. A wszyscy zmęczeni wychodzili ze szkoły. Postanowiłam,że jutro rano pójdę do ostatniego klubiku w tej szkole. A mianowicie do klubu rapera. I poszłam do domu się szykować na jutro.

Nie możesz dodać komentarza.