• Wpisów:402
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:wczoraj, 16:08
  • Licznik odwiedzin:10 223 / 1067 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Był ciepły wieczór. Właśnie wracałam do domu po ciężkim dniu. Ja westchnęłam i powiedziałam wykończona:
- Cały dzień. Pełen zajęć. Już od 5 nad ranem! Najpierw listy przyjaźni,później opieka nad zwierzakami,następnie robienie babeczek na urodziny źrebaka,potem robienie cydru,a na koniec pomoc w robieniu sukni! Ja już ledwie co na oczy patrzę.
Po chwili westchnęłam.
- Całe szczęście,że teraz nareszcie się będę mogła zrelaksować po powrocie do domu. Zjem kolację,a potem wezmę relaksującą,ciepłą kąpiel w wannie,a potem pójdę spać. Albo najpierw wezmę kąpiel,a potem zjem kolację. Oh! To brzmi już lepiej!
Po chwili otworzyłam drzwi do domu Rainbow Dash. Tam czekała na mnie niespodzianka.
- NIESPODZIANKA! Zawołała radosnym tonem Pinkie z Rainbow Dash sypiąc na mnie konfetti z Pinkie imprezowego kanonu. Ja westchnęłam wycierając konfetti z twarzy.
- Tsaa. Bardzo fajna niespodzianka. Nie ma co. Powiedziałam wykończonym tonem. Rainbow Dash westchnęła i powiedziała smutnym tonem:
- Uh. Tiger? Czy mi się wydaję,że ty się od kilku dni nie wysypiasz? To znaczy. Wstajesz bardzo wcześnie,a się kładziesz po 22. Czasem nawet po północy.
Po chwili ja warknęłam i powiedziałam:
- O co ci chodzi?!
Rainbow Dash westchnęła i powiedziała smutnym tonem:
- O nic. Po prostu się boję,że się z tobą coś niedobrego dzieje. Ostatnio jesteś bardzo nerwowa.
- I zbyt pomocna-dodała Pinkie Pie.- Dzisiaj kazałam jej tylko zrobić 10 babeczek,a ona zrobiła 50. Kiedy się pytałam co się z nią dzieje ona odpowiedziała,że jest spóźniona i,że musi jeszcze pomóc Applejack w produkcji cydru. Ja chciałam od niej wiedzieć prawdy,no ale się ona wściekła i powiedziała,że jak mówi,że jest spóźniona to jest spóźniona. I wyleciała z Cukrowego Kącika.
- P-Pinkie. Ja ciebie strasznie przepraszam. Nie wiem co we mnie wstąpiło. Ja po prostu. Nie byłam sobą. Powiedziałam smutnym tonem. Po chwili Pinkie się uśmiechnęła i powiedziała:
- Nic się nie stało. Wybaczam ci.
I mnie przytuliła. Ja się uśmiechnęłam. Po chwili Dash powiedziała:
- A co jeżeli Tiger ma swojego demona w sobie. I ten demon żyje swoim życiem,w którejś z nas fantazji?
Pinkie Pie zachichotała i powiedziała:
- Eee tam! Napewno żyje! W jakimś świecie!
Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- Heh. Dzięki dziewczyny. Od razu poprawiłyście mi humor. Ale teraz. Co ja mam zrobić? Jutro mnie czekają kolejne obowiązki i...
Pinkie mi urwała zdanie bo mi przytknęła kopytko do buzi.
- Shh,shh! Ja z Dash pomożemy w obowiązkach. Co nie Dash?
- Heh. Yeah!-zawołała Dash. Po chwili się do mnie zwróciła:
- A ty. Cały dzień odpoczywasz. Możesz sobie pójść do spa. Albo sobie coś porobić,ale masz odpoczywać!
Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- Ok. Dzięki! A teraz wybaczcie,ale muszę iść na górę do siebie.
Pinkie Pie i Rainbow Dash się uśmiechnęły,a ja poszłam na górę.
...
Było po 21. Ja się patrzyłam przez okno i rozmyślałam. Tak jak to robiłam przez ostatnie dni do 22. A czasami nawet do północy. Ja westchnęłam i powiedziałam:
- A co jeśli. Mój demon naprawdę żyje swoim życiem. W innym świecie,o którym nawet Celestia nie ma pojęcia? Hmm. To jest nawet ciekawe. Ale. Nie sądzę,żeby mój demon istniał.
I poszłam do łóżka spać.
 

 
Następnego dnia zabrałam amulet ze sobą do pracy trzymając go w torbie. Nie chciałam się nim chwalić. Ani co gorsza zakładać go na szyję. Wiedziałam już bowiem,jak to się kończy. Kiedy weszłam do pokoju,gdzie robimy próby usłyszałam odgłosy dobiegające z kuchni. Ja zaniepokojona podeszłam bliżej. Jednak po chwili usłyszałam głos Heart Melt mówiący:
- No. ,,Struda jabłkowa'', ,,Cytrynowa Beza'' oraz ,,Ciasto na 73 trening w Wonderbolts'' są prawie gotowe! Jeszcze tylko upiec kilka serników i torcików. I voila! Mamy ciasta na następny odcinek!
- Mmmm. Aż szczerze mówiąc ślinka mi cieknie. Następny głos należał do Cyran Heart.
- A teraz to,co nie jest zaplanowane w odcinku:moja ulubiona gra pod tytułem: Ciastem w twarz!
Cyran Heart zachichotała i powiedziała:
- No dobra,dobra! To dawaj!
Heart Melt westchnęła i powiedziała:
- No. To leci ciasto!
I rzuciła za siebie. Po chwili ja pisnęłam. Po chwili Heart Melt powiedziała:
- Upsi. Źle wycelowałam. Mój błąd!
I pobiegła do mnie z dziewczynami.
- Tiger wszystko w porządku? Spytała Cyran Heart troskliwym tonem.
Ja przytaknęłam kończąc się wycierać chusteczką.
- Na przyszłość uważaj Heart Melt w kogo celujesz.
Na twarzy Heart Melt pojawił się rumieniec. Po chwili ja zachichotałam i powiedziałam:
- A tak propos ciast. Na co są te ciasta?
Heart Melt zachichotała i powiedziała:
- Przedłużyłaś sobie urlop i niezbyt wiesz na jakim odcinku jesteśmy?
- Tak szczerze to ja nie mam zielonego pojęcia. Odparłam. Love Life westchnęła i powiedziała:
- Szefowa nam kazała kręcić ,,Sekrety i ciasta''. Stąd te ciasta.
- Z kolei. Super,że przyszłaś. Musimy pomyśleć nad wyglądem Evil pie hater Dash. Powiedziała Dance Step. Ja zrobiłam zszokowaną minę i powiedziałam:
- Kogo?
Honey Dash westchnęła i wyjaśniła:
- Kolejny zwariowany pomysł Heart Melt-bo to drugi odcinek,nad którym sama pracuje,a my się mamy podporządkować jej pomysłom.
- To jest zła strona Rainbow Dash,która się pojawia w Pinkie Pie fantazji! Ma kły wampira! I ona robi takie ,,PFIU,SZU'' swoimi laserami z oczu co niszczą wszelkie ciasta na tej ziemii! Wyjaśniła Heart Melt i się uśmiechnęła. Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Hearti. Czy ty przypadkiem znowu nie oglądałaś tego horroru co ci moja mama wieki temu dała na płycie CD: ,,Laserowe Monstrum''? Bo pomysł na taką scenę jest mega podobny. I tam jest klacz. I tu jest klacz. I tam ta klacz jest wampirem co strzela laserami z oczu. I tu klacz jest wampirem co strzela laserami z oczu. Podłapałaś referencje?
- Eeyup! Powiedziała Heart Melt nie przestając się uśmiechać.
- Cóż. To wiele wyjaśnia.
- Dokładnie! Powiedziała Heart Melt. Tymczasem amulet w mojej torbie zaczął świecić niebieskim światłem. Cyran Heart jako pierwsza zauważyła,że coś się w mojej torbie świeci i powiedziała:
- Wow Tiger. Co ci się tam świeci?
Ja wzięłam oddech z szoku i powiedziałam:
- Co? Gdzie?
I się spojrzałam za siebie. Po chwili westchnęłam.
- A. To tylko amulet.
I go wyjęłam z torby. Dziewczyny się spojrzały zafascynowane amuletem. Po chwili Heart Melt się odezwała:
- Oooooh! Czy to przynosi szczęście?
Ja westchnęłam i powiedziałam nieśmiałym tonem:
- No. W pewnym sensie.
Heart Melt się uśmiechnęła i powiedziała:
- Oooooh! To daj mi! Daj mi!
Ja się zaśmiałam i powiedziałam:
- Hearti. Amulet posiadany w nieodpowiednich kopytkach może wywołać fatalne skutki. Dlatego lepiej będę go trzymać w widocznym miejscu-czyli na szyi. Tak będzie lepiej. A przynajmniej. Ja tak sądzę.
Cyran Heart przytaknęła.
- Tiger ma rację. Nie można dawać amuletu jakiemuś kucykowi. To nie jest normalny naszyjnik. I niewiadomo czy ten amulet nie może mieć dziwnych mocy. Takich jak na przykład. No nie wiem: Przemiana w demona,albo inne opłakane skutki.
Ja przytaknęłam i powiedziałam:
- To. Wiecie. Jakbyście coś chciały. To ja będę tam u siebie. Pracując nad tym transkryptem zgodnie ze scenariuszem Heart Melt.
- Ok! To narazka Tiger! Zawołała Heart Melt radosnym tonem. Ja zadowolona pognałam do swojego pokoju.
 

 
Był ciepły wieczór. Właśnie Twilight układała książki.
- ,,Księga Gatunków''. To na katalog ,,K''. ,,Niebezpieczne Amulety''. To na katalog ,,N''. ,,Zaklęcia''. Na katalog ,,Z''. A ta księga...
Po chwili ja weszłam do biblioteki trzymając w kopytku amulet,z którym już miałyśmy do czynienia kiedy Rainbow Dash go miała na sobie.
- Oh Twilight! -Zaszczebiotałam radośnie.- Czy tobie nie przeszkadzam w pracy?
- Nie. Ja już prawie kończę. Jeszcze tylko została mi ta kupka książek i będę się szykować do snu. A co? Coś jest nie tak?
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Szczerze? Nie. Skądże. Tylko,że po południu w lesie Everfree znalazłam amulet Nightmare Moon. Podejrzewam,że Zecora znowu go nieświadomie zgubiła.
Twilight westchnęła i powiedziała:
- A Zecora wyjechała do Fillydelphii na dwa tygodnie.
Ja westchnęłam i zapytałam zaniepokojona:
- Mam to odnieść z powrotem?
Twilight pokręciła sprzecznie głową. Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- W porządku. To. Wiesz. Schowam go do torby. Bo i tak wracam dzisiaj do Manehattanu. Nie będę się nim chwalić. Tak jak to było z Dash. Pamiętasz?
Twilight się wzdrygnęła z przerażenia. Doskonale pamiętała tamten dzień. Przemiana Dash w demona,walka z nim,dwie ranne,Spike i ja,którzy stoczyliśmy walkę z nim. Oraz. Mój i Starlight Glimmer tron w sali tronowej.
- P-pewnie. Powiedziała Księżniczka Twilight przerażona. Ja schowałam amulet do torby.
- Ok. To wiesz. Na mnie już czas. Najbliższy pociąg do Manehattanu jest o 21:30. Więc lepiej już pójdę. W końcu. Nie chcę się spóźnić na pociąg do domu. A także jeszcze ty masz trochę roboty,więc. Nie przeszkadzaj sobie w pracy.
- Dobra rada. Powiedziała Twilight. Ja się uśmiechnęłam i wyszłam. Twilight westchnęła i wróciła do układania książek.
- Na czym to ja?... A no tak! ,,Legendy Equestrii'' na katalog ,,L'', ,,Demony i inne stwory'' na katalog ,,D''. ,,Kto zabił Rabbitę?'' na katalog ,,K''. No. I tak dalej. Im szybciej je posprzątam tym szybciej skończę robotę.
 

 
Po około godzinie Dash wyszła z sali od biologii mocno wstrząśnięta tym,co się działo na lekcji,a mianowicie- sekcji zwłok żaby. Jej twarz była zielona. Czuła jakby zaraz miała puścić pawia. Po chwili usłyszała głos Pixi mówiący:
- O rany. Dash. Nie wiedziałam,że zwłoki jednej,małej żabki ciebie tak zniesmaczyły. Jednak wiesz. Na pocieszenie. Kupiłam kabanosy. Zrobione właśnie z tej małej,niewinnej żabki.
Sophia zachichotała złowieszczo. Rainbow tymczasem chciała puścić pawia na te dwie dziewczyny. Po chwili Pixie odgryzła kawałek kabanosa i powiedziała z pełną buzią:
- Mmmm. Wiesz. Trudno byłoby ci uwierzycz. Bo masz naprawdę maleńki móżdżek. Ale ta żabka przeżyła doszcz długą drogę. Długą. I bolesną drogę.
Po chwili zaczęła machać przed jej nosem kabanosem.
- Widzisz ten kawałek mięcha? To właśnie naszej ukochanej żabki udka. Przerobione w fabryce. Zgniecione. A jej wątroba została przerobiona na mięsko,które dzisiaj będzie w spaghetti na obiad po tej lekcji.
- Bon apetit! Obwieściła Sophia i zachichotała złowieszczo. Po chwili Dashie twarz się zrobiła ponownie zielona. Sophia wzięła oddech z szoku i powiedziała śmiejąc się:
- O rety! Nie wiedziałam,że taki temat ciebie tak obrzydził. Jezu. Chyba na nas nie puścisz pawia? Co nie?
- S-sama nie wiem. Odparła nieśmiałym tonem Dash. Pixie się uśmiechnęła tajemniczo i powiedziała:
- Nie. Niech puści tego pawia. Będzie beka jak ta rzeka jak Photo Finish zobaczy jej rzygi na podłodze. A wtedy my. Będziemy gwiazdami jutrzejszego wieczoru. Oraz parkietu oczywiście.
- Nie byłabym taka pewna. Usłyszały dziewczyny głos Sunset Shimmer. Dziewczyny się sztucznie uśmiechnęły.
- H-hej Sunset! Co tam u ciebie?!
- Właśnie. Opowiadaj co tam u ciebie. Powiedziała Sophia. Sunset westchnęła i powiedziała:
- U mnie jest dobrze. Ale co do was. Możecie się odwalić od mojej kumpeli?
- Jasne. Powiedziała Sophia.
- Właśnie.
- Chyba was ostrzegałam co do znęcania się nad Dash. A teraz idźcie już sobie stąd.
Dziewczyny się na siebie spojrzały i uciekły do innej sali. Sunset zachichotała. Po chwili spojrzała się na Dash i powiedziała:
- O mój. Dash. Czy ty się napewno dobrze czujesz?
Rainbow przytaknęła.
- Tak. Ja tylko. No wiesz. Poza tym. Ponownie mi uratowałaś skórę. Dziękuję ci naprawdę.
Sunset westchnęła i powiedziała:
- Nie ma za co. Nie wyglądasz dobrze. Musisz odpocząć u pielęgniarki.
Rainbow westchnęła.
- Wiem. Ale. To tylko przejściowe. Zaraz mi przejdzie.
- Mimo tego. Musisz wypocząć. Za dużo jak na jeden dzień. Jednakże jak się poczujesz lepiej. Możesz poznać moich przyjaciół. Są tacy jak twoi. To znaczy. Jak twoi z Ponyville.
Dash się uśmiechnęła i powiedziała:
- Dzięki.
I poszły razem do pielęgniarki.
  • awatar Rainbow Dash88: @gość: Pixie zrobiła po prostu paskudny żart. Kabanosy były wołowe. Żadna żaba nie poniosła obrażeń,a co gorsza zgonu.
  • awatar Rainbow Dash88: @gość: Pixie i Sophia to są wyjątkowo okrutne dziewczyny. Są one obojętne na krzywdę innych. Uwielbiają one patrzeć na krzywdę bliźnich. Zwłaszcza niewinnych zwierząt.
  • awatar Gość: Kabanoski z niewinnej żabki??? To okrutne. Jak można? ;(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kiedy wchodziliśmy na plan filmowy ja szybko westchnęłam.
- Ok. Więc. Oto plan filmowy! Fajny co nie? Spytałam podekscytowana. Czarny,zaklęty duch westchnął i powiedział:
- Meh. Może być. Jak na obecne czasy.
Ja się na ducha spojrzałam wściekle. Czarny,zaklęty duch westchnął i powiedział:
- Dobra,dobra! Cofam to co powiedziałam! Miałam raczej na myśli,że tego budynku budowa musiała trwać rok. Może dwa.
Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- Supcio. Teraz musisz mi zrobić przysługę.
- Zamieniam się w słuch. Powiedziała klacz. Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Otóż. Nie chcę po prostu,żeby ktoś zauważył,że chodzę z duchem do pracy. Musisz po prostu być ostrożna,ponieważ...
Po chwili usłyszałam głos jakiejś klaczy mówiącej:
- Czy ja dobrze usłyszałam? Jesteś z jakimś demonem w pracy?
To był głos Szefowej. Ja się wzdrygnęłam z przerażenia. Po chwili się sztucznie uśmiechnęłam i powiedziałam:
- O. M-mój! Sz-Szefowa jak widać jest o godzinę wcześniej niż normalnie! T-to naprawdę miło! J-jak się udała randka z Apple Crumble?
- Mniej gadania o głupotach,a więcej o konkretach. Gdzie jest ten demon?
Ja przełknęłam nerwowo ślinę.
- Gdzie jest ten demon? Powtórzyła wściekłym tonem Szefowa. Ja się spojrzałam przerażona. Szefowa zrobiła facehoofa.
- Mam wrażenie,że mówię czasem do was po starokucykowemu. Ok. Powiem inaczej. Liczę do pięciu. I jeżeli się ten demon nie ukaże w ciągu tych 5 sekund. Zwalniam cię!
I zaczęła odliczać:
- Raz.
Czarny,zaklęty duch spojrzał się na mnie przerażony.
- Dwa.
Ja wyszeptałam:
- Oto moje kolejne życzenie. Chcę,żebyś użyła zaklęcia widzialności!
- Trzy.
- Już się robi,Tiger! Zawołał radosnym tonem Czarny,zaklęty duch i użył zaklęcia widzialności.
- Cztery. Masz Tiger jeszcze ostatnią sekundę,żebyś pokazała mi tego demona zanim skończę odliczać.
Czarny,zaklęty duch powoli się stawał widzialny. Po chwili Szefowa zawołała:
- I ostatnie moje słowo...
Po chwili usłyszała głos demona:
- Oto jestem drogi śmiertelniku.
Szefowa spojrzała się na klacz przypominającą Nightmare Moon. Po chwili Szefowa powiedziała przerażona:
- Z drugiej strony. N-nie chcę jednak wiedzieć jak ten demon wygląda! T-ten odcinek ,,Campfire Tales'' ma być dokończony najpóźniej do jutra! J-jakbyście coś chciały to proszę pukać do mojego pokoju na samej górze! Już mnie tu nie ma!
I pobiegła do swojego pokoju. Czarny,zaklęty duch zachichotał i powiedział:
- Heh. Ale przyznasz chyba,że ją nieźle nastraszyłam?
Ja przytaknęłam i powiedziałam:
- Pewnie. Utrzymaj proszę ciebie to zaklęcie do końca dnia. Muszą ciebie moje przyjaciółki poznać. Oszaleją z radości jak ciebie zobaczą!
Czarny,zaklęty duch się uśmiechnął i wszedł ze mną do pokoju,gdzie pisałam transkrypty oraz,gdzie był czas i na pracę,i na wygłupy z przyjaciółmi.
 

 
Po około godzinie lekarz je przyjął. Doktor właśnie badał Dash. Wziął szpatułkę i powiedział:
- Powiedz: ,,Aaaa''.
- Aaaaa. Powiedziała Dash i zakaszlała. Po chwili lekarz wyjął szpatułkę i powiedział:
- Ma całe czerwone gardło.
- Czy to coś poważnego? Spytała Fluttershy. Doktor westchnął i powiedział:
- Trudno powiedzieć. Same plamki na jej ciele oraz kaszel nie pokazują,że ma Bagienną Grypę.
Rainbow Dash zakasłała. Po chwili jedna bańka poleciała w stronę słoika,który trzymał lekarz. Po chwili zamknął szczelnie słoik. Po chwili się Fluttershy odezwała:
- Uhm. To co by wskazywało?
Doktor parsknął i powiedział potrząsając słoikiem:
- To jest proste. Barwa płynu uzyskanego z bańki chorego nie powinna być czerwona. Inaczej to by świadczyło,że pacjentka jest jednak chora.
Płyn przez chwilę utrzymywał normalny kolor. Fluttershy odetchnęła z ulgą. Po chwili barwa płynu zmieniła się na kolor czerwony. Fluttershy wzięła oddech z szoku. Dash wyszeptała:
- Doktorze. I co teraz?
Doktor westchnął i powiedział:
- Trudno powiedzieć. Lekarstwo nie zostało opracowane jeszcze na dzień dzisiejszy. Jednak trzeba być ostrożnym. Pacjentka może się powoli zamieniać w drzewo. Dzień po dniu.
Po chwili Dash ponownie wyszeptała:
- Ale. Co z moimi treningami w Wonderbolts?
Fluttershy westchnęła i powiedziała:
- Dash. Musisz odpoczywać.
Rainbow westchnęła i zakasłała. Po chwili wyszeptała:
- Wiem,wiem. Ale. Jak znajdziesz te lekarstwo? Jeżeli,gdzieś istnieje?
Fluttershy się uśmiechnęła i powiedziała:
- Jestem pewna,że coś wymyślę.
Rainbow Dash przytuliła Fluttershy i wyszeptała:
- Oh Fluttershy! Jesteś kochana!
Fluttershy się uśmiechnęła i powiedziała:
- Dzięki. A teraz chodź. Odprowadzę ciebie do domu.
I wyszły z pokoju lekarskiego. Rainbow wychodząc wybuchła kaszlem ponownie. Fluttershy się spojrzała przerażona na Dash i przegryzła dolną wargę.
  • awatar Gość: Niee!!!! Tylko nie Rainbow jako drzewo!!!!! Ale jak to mam w zwyczaju mówić (pisać xD ) - genialny rozdzialik!!!!^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Było słoneczne popołudnie. Właśnie w lesie Everfree Rainbow Dash szukała z Fluttershy rzadkiego kwiatu o nazwie: Czerwona Paproć,która rosła właśnie na bagnach. Rainbow Dash ziewnęła i powiedziała:
- Czy możemy zrobić przerwę?
Fluttershy pokręciła sprzecznie głową i powiedziała:
- Musimy znaleźć ten kwiat. Zecora powiedziała,że ta roślina się jej strasznie przyda do jej badania.
Rainbow warknęła i powiedziała:
- Ale my już chodzimy tu od 4 dni! Czemu nie mogę ja wejść do bagna i poszukać tego kwiatka?
Fluttershy westchnęła i powiedziała:
- To jest zbyt niebezpieczne. Możesz złapać Bagnią Grypę i możesz mieć przerażające objawy. Możesz się zacząć zmieniać w drzewo i...
Rainbow westchnęła i powiedziała:
- Fluttershy. Zapomniałeś,że stoi tu przed tobą kucyk. Co się niczego nie boi. Będę za minutkę zanim się obejrzysz. Z tym kwiatkiem w kopytku.
Fluttershy zachichotała i powiedziała:
- No dobra,dobra! Przekonałaś mnie. Tylko bądź ostrożna!
Rainbow Dash się uśmiechnęła i poszła. Po chwili Fluttershy powiedziała:
- Na szczęście mogę ufać Dashie. Ona sobie napewno nie zrobi krzywdy. Hm. Nie ma co się bać.
Po chwili usłyszała głos Rainbow Dash mówiący:
- Już jestem!
Fluttershy się odwróciła i zauważyła Rainbow Dash całą w bagnie. W swoim kopytku trzymała kwiat.
- Heh. Mówiłam,że szybko mi pójdzie?
Fluttershy zachichotała.
- Tak. Mówiłaś. O rety. Ale się ubrudziłaś. Chodź. Wytrzesz się moim ręcznikiem.
I wyjęła z plecaka ręcznik oraz włożyła do niego kwiat. Podczas kiedy Rainbow Dash się wycierała,Fluttershy mówiła:
- Wiesz. Zecora chciała opracować dzisiaj kolejny eliksir. Dlatego cztery dni temu ona mnie poprosiła,żebym poszła na te bagna. Jednak wiesz. Zanim bym ja to wszystko znalazła to by mi minął tydzień. Ale całe szczęście,że się ty zgodziłaś na pomoc. Pierwszego dnia znalazłyśmy liść pokrzywy...
- ...,po którym oparzeniu wciąż mam bliznę. Powiedziała Rainbow Dash wycierając się ręcznikiem. Fluttershy przytaknęła i mówiła dalej:
- Drugiego dnia: Różowy,niezwykle rzadki tulipan. Trzeciego: Miód Flyderów z ula ich...
- ... i po tym też mam blizny. Znaczy się. Po ugryzieniu ich.
Fluttershy przytaknęła ponownie i mówiła dalej:
- A dzisiaj: Czerwona Paproć. Oooh! Coś czuję,że eliksir Zecory się uda!
Rainbow Dash zachichotała i oddając jej ręcznik powiedziała:
- To było jasne,że się uda. Pomagałam ci znaleźć te kwiatki po ciemku. To była pestka. Co nie?
Fluttershy przytaknęła. Po chwili odezwała się przerażona:
- Rainbow Dash! Co to jest?
Rainbow Dash westchnęła i powiedziała:
- Co? Mam coś na twarzy? Przyznaję się bez bicia. Nie spałam od ponad czterech dni,więc się nie dziw,że mam teraz wory pod oczami.
Fluttershy westchnęła i powiedziała:
- Spójrz na kopytka.
Rainbow wykonała jej polecenie i się spojrzała na swoje kopytka. Na jej skórze bardzo szybko się pojawiały pomarańczowe plamki. Po chwili była ona obsypana pomarańczowymi plamkami od kopyt po jej samą twarz. Po chwili Dash wybuchła bańkowym kaszlem. Po chwili wyszeptała:
- F-Fluttershy? C-co się ze mną dzieje?
Fluttershy spojrzała się na nią przerażona i powiedziała:
- Wiesz. Ja nie wiem,ale napewno lekarz będzie wiedział.
Mówiąc to Fluttershy wzięła chorą Rainbow na swoje plecy i poleciała z nią do lekarza. Tymczasem Rainbow nie przestawała kasłać bańkami nawet na minutę. Wtedy Fluttershy wiedziała,że się coś z Rainbow dzieje niedobrego.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Bazowane na odcinku 20 7 sezonu.
  • awatar Gość: Ou!! Bagienna grypa powraca!!!!^^ Zapowiada się ekstra!!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Tymczasem wampirzyca patrzyła na swoje kopytka. Po chwili się odezwała:
- Więc. Co mi kochane proponujecie? Czy mam najpierw się zabawić słońcem i księżycem? Czy może jednak,żeby zapadła noc na zawsze?
Powiało ciszą. Wampirzyca westchnęła i powiedziała:
- Zero pomysłów? To ja mam plan B! Zniszczę najpierw Tiger i Twilight i dopiero potem unicestwię księżniczki!
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Ale Rainbow. Bez księżniczek cała Equestria się zniszczy. Nie możesz tego zrobić.
- Nonsens-powiedziała wampirzyca.- Ja będę władać Equestrią. Calutką rzecz jasna.
Ja westchnęłam i chciałam coś powiedzieć,ale po chwili się demon odezwał:
- Co? Robi aż takie wrażenie,że nie chcesz już nic mówić? Hm. Nawet lepiej. A przy okazji was ostrzegam: demon co się stworzył z amuletu Nightmare Moon to była dla was pestka. Jednak tu. Podniosę nieco poprzeczkę. I pozbawię. Was. MAGII!
I strzeliła laserem w stronę Twilight Sparkle. Ja wrzasnęłam skacząc w jej stronę:
- TWILIGHT UWAŻAJ!
I demon strzelił laserem we mnie i wyssał całą magię ze mnie. Opadłam na ziemię osłabiona. Po chwili Starlight do mnie pobiegła i zawołała:
- Tiger? Czy możesz używać jeszcze magii?
Ja próbowałam chociaż coś podnieść. Lecz nie. Nie mogłam. Jedyne co z mojego rogu wylazło to mała,różowa iskra. Ja się odezwałam osłabionym tonem:
- N-nie mogę.
Po chwili usłyszałam Twilight szept mówiący:
- Czemu to zrobiłaś?
- Czemu co? Odpowiedziałam słabym głosem pytaniem.
- Czemu ty mnie uratowałaś?
Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- Są ważne sprawy takie jak pokonanie demona. I ważniejsze. Poświęcić się w imię przyjaźni i nie dopuścić do śmierci swojej najlepszej przyjaciółki. Nie ważne co i nieważne jak. Będę przy was na zawsze. I choćby nas ten demon uśmiercił. To wiedzcie,że dzięki wam się dowiedziałam czym jest naprawdę przyjaźń.
Twilight się uśmiechnęła przez łzy.
- To była najpiękniejsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałam.
Starlight przytaknęła i powiedziała:
- To. Masz plan B?
Ja przytaknęłam.
- Po prostu polecę do Canterlotu. Bo tam zmierza demon. Jak pegaz. Dopóki mi Rainbow nie odda mocy. Reszta naprawdę musi sobie radzić beze mnie. Ja dam wam tam sygnał,żebyście stanęli do walki. Innej opcji nie ma.
Starlight Glimmer westchnęła i powiedziała:
- W porządku. Lepsze to. Niż nic.
Ja przytaknęłam. Wampirzyca korzystając z okazji wyleciała z lasu Everfree siejąc terror w Canterlocie.
  • awatar Gość: I ct porabiasz? ^^
  • awatar Gość: Tak elementy ale mnie mega ruszyło xD tak czy siak, czeeekaaaaaammm!!!!!~
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Nasza narratorka uratowała Twilight przed śmiercią z kopyt złej Rainbow Dash,która wygląda tak samo jak ta z fantazji Pinkie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Kiedy Sci-Dash weszła do szkoły Sunset Shimmer się odezwała:
- Tylko uważaj. Nie wychylaj się za bardzo. W swoim czasie ci opowiem o tej szkole. Oraz o drobnych komplikacjach związanymi z tym,że uczniowie mogą cię wziąć za twój ludzki odpowiednik.
- O czym ty...? Spytała Sci-Dash,ale nie dokończyła bo jedna dziewczyna zawołała z końca korytarza:
- Hej. Patrzcie! To Rainbow Dash!
- OMG! Jaka stylówa! Zawołała druga dziewczyna.
- Pewnie sama Rarity jej szyła! Zawołała kolejna dziewczyna.
- Nie żartuj. Ona jest jej przyjaciółką. Trudno,żeby by ktoś inny,kto nie ma za grosz stylu szył dla takiej super laski ciuchów.
- Powinna się jutro pojawić na mojej sesji zdjęciowej na Jesiennym Balu! Będzie ona atrakcją wieczoru! Obwieściła Photo Finish radosnym tonem. Wszyscy uczniowie zaklaskali. Sci-Dash była zakłopotana. Po chwili Sunset Shimmer jej wyjaśniła:
- Chodzi o to,że twój ludzki odpowiednik ma kapele,do której też ja należę. Twój ludzki odpowiednik jest mega popularny i nawet ma wiele fanów w tej szkole.
- Zauważyłam. Powiedziała Sci-Dash. Po chwili wszyscy uczniowie podbiegli do niej z kartkami papieru.
- Daj mi autograf! Zawołała blondynka o czerwonej skórze.
- Spadaj! Ja byłam pierwsza! Zawołała brunetka.
- Zjeżdżaj! Ja chcę jej autograf pierwsza! Zawołała fioletowo-włosa dziewczyna. Po chwili wszyscy się zaczęli kłócić o to,kto pierwszy dostanie od Rainbow Dash z kucykowego świata autograf. Po chwili telefon Sunset Shimmer zabrzęczał. To był alarm,który pojawiał się kiedy Sci-Twi i jej przyjaciółki mają jakiś problem.
- Zostań tutaj. Za godzinę będę z powrotem. Powiedziała Sunset Shimmer. Sci-Dash była przerażona.
- Sunset! Nie zostawiaj mnie z nimi!
- Nigdzie się stąd nie ruszaj. Powiedziała Sunset Shimmer i poszła. Po chwili Sci-Dash krzyknęła:
- Sunset! Sama nie dam rady!
Po chwili podeszła do niej Scootaloo z kartką wyrwaną z zeszytu.
- Podpiszesz? Spytała Scootaloo.
- Zjeżdżaj na koniec kolejki,mała! Zawołała blondynka.
- Hola hola! Scootaloo jest moją tak jakby siostrą,a jak to mówią: siostry mają pierwszeństwo. Powiedziała Sci-Dash. Po chwili po korytarzu przeszedł cichy szmer. Po chwili Sci-Dash podpisała Scootaloo kartkę i powiedziała:
- Miłego dnia!
Ale to nie był koniec jej pracy. Miała jeszcze około 200 autografów do podpisania. Sci-Dash nerwowo przełknęła ślinę i zaczęła podpisywać mówiąc przy tym:
- Proszę bardzo. Trzymaj. Hej! Nie wszyscy naraz!
Po około godzinie Sci-Dash skończyła podpisywać autografy. Ręka ją strasznie bolała. Sci-Dash jęknęła:
- Za dużo autografów. Do podpisania. Ja już. Nie mogę. Ledwie co na oczy już widzę!
I usiadła na ławce. Kręciło się jej strasznie w głowie. Po chwili usłyszała mój głos mówiący:
- Hej. Nowa. Wszystko w porządku? Nie zaprowadzić cię do pielęgniarki?
- Nie,nie trzeba. Już się czuję odrobinę lepiej.
I wstała z ławki.
- A tak właściwie. To jak się nazywasz?
- Rainbow Dash. Powiedziała nieśmiałym tonem Sci-Dash.
- Miło mi. Ola Tiger. Zdaję mi się,że kiedyś widziałam dziewczynę o tym samym kolorze skóry,włosów i oczu. Czy my się przypadkiem nie znamy?
- Pewnie nie. Powiedziała Sci-Dash.
- Słuchaj. Twoja klasa 2F licealna ma teraz biologię,ale lepiej może było by,gdybyś odpoczęła u pielęgniarki.
- Nie. Szczerze nawet lubię tego typu lekcje.
- Nalegam Dash. Usprawiedliwię ci nieobecność u dyrektorki Celestii.
- To miło Tiger z twojej strony,ale wiesz. Strasznie się śpieszę. To do. Wiesz. Następnego!
- Cześć. Powiedziałam. Sci-Dash pobiegła do sali od biologi. Po chwili ja zawołałam:
- Napewno wiesz,gdzie to jest?
- Tak! Zawołała Sci-Dash. I pobiegła do sali od biologi.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : A ja bym miała sporo funu współpracując nad tymi piosenkami z Danielem Ingramem. Ja bym mogła pisać tekst,a Daniel by mógł skomponować muzę. Super by było.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Flutterdash. W wielu opowiadaniach się pojawia Fluttershy i Rainbow Dash z tego co zauważyłaś pewnie. Po prostu jest to uroczy shipping obydwu świetnych postaci. I tak. Strój jej jest oparty na tym ze zdjęcia.
  • awatar Gość: @Rainbow Dash88: Nie będę narzekać xD a w ogóle to 2 sprawy^^: 1 Masz ulub ship z Rainbow? 2 Myślę sb i myślę i nagle zdałam sb sprawę że ten strój jest osiem tego zdjęcia pod którym się poznałyśmy!!!! xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Tymczasem Rainbow siedziała na chodniku przed portalem. Po chwili otworzyła oczy i otarła ręką obolałe czoło.
- Ała. Ale mnie głowa boli. Co się stało?
Po chwili wstała z chodnika.
- I,gdzie ja jestem? Czym ja jestem?
I spojrzała się w portal,który zniknął i zamiast niego było lustro. Rainbow obecnie wyglądała naprawdę przepięknie. Miała pofalowane,tęczowe włosy,a na włosach miała wianuszek zrobiony z kolorowych kwiatów. Ubrana była w różową,letnią sukienkę i w różowe buty na obcasach. Rainbow wzięła oddech z szoku.
- Nawet niezłe ciuchy. Ale sytuacja jest mega dziwna.
Po chwili spojrzała na swoje ręce i nogi.
- Aha. A więc to są te ręce i nogi.
Rainbow westchnęła szybko i powiedziała:
- Ok. Bez spiny. Napewno znajdziesz Sunset i ona ci wytłumaczy co się ze mną stało.
I zaczęła biec na czworakach. Po chwili zauważyła dziewczynę,która szła normalnie na nogach i wyprowadzała psa na spacer. Rainbow Dash zachichotała i powiedziała:
- Aha. Kumam. Ludzie chodzą na własnych nogach. Można się było domyśleć tego.
I wstała otrzepując się z kurzu.
- Muszę teraz po prostu polecieć na skrzydłach do tego budynku i wszystko będzie git.
I zaczęła skakać krzycząc:
- Nnnngh! Dasz radę Dash! Jeszcze trochę!
Ludzie tymczasem szli i się śmiali patrząc na Rainbow. Po chwili Dash usłyszała głos dziewczyny mówiącej:
- Czy aby napewno nasza sportsmenka: Rainbow Dash się czuje dziś dobrze?
Po chwili Dash spojrzała na dziewczynę.
- Tak. Czuję się normalnie.
Po chwili Dash wzięła oddech z szoku i powiedziała:
- Chwileczkę! Skąd ty mnie znasz?!
- Normalnie. Kto by cię nie znał?
- Ona sama. Powiedziała dziewczyna do drugiej dziewczyny. Rainbow była bliska wybuchnięcia płaczem,aż po chwili usłyszała głos Sunset Shimmer mówiący:
- Hej wy! Dajcie jej spokój!
To była Sunset Shimmer. Stała właśnie przed dziewczynami wściekła. Dziewczyny,które dokuczały właśnie Rainbow Dash z kucykowego świata pamiętały bardzo dobrze jeszcze sytuacje z Jesiennego Balu. Dziewczyny się spojrzały przerażone na Sunset Shimmer. Po chwili jedna z nich przełknęła nerwowo ślinę i powiedziała:
- Tak w zasadzie. To my musimy już iść. Zaraz mamy yyy. Geografię.
- Nie Pixi. Fizykę.
- Nie Sophia. WF.
Po chwili obydwie zawołały:
- Zaraz mamy matmę! Nie chcemy się spóźnić! Do zobaczenia nowa!
I pobiegły przerażone do szkoły. Rainbow Dash się podniosła i powiedziała:
- Wow. Wielkie dzięki Sunset! Uratowałaś mi skórę!
Sunset Shimmer zachichotała i powiedziała:
- Dzięki. A tak w zasadzie to kogoś mi z wyglądu przypominasz. Uhm. Jak się nazywasz?
- Rainbow Dash. Przedstawiła się Rainbow z kucykowego świata.
- Hmm. To dziwne. Bo mamy tylko jedną Rainbow w tej szkole. Chyba,że. Dostałaś się przez ten portal z Ponyville.
Rainbow Dash przytaknęła i powiedziała:
- To ty mnie jednak znasz.
Sunset zachichotała i powiedziała:
- Nie żartuj. Byłam u was na weekend w Ponyville,więc wiesz. Nie mam aż takiej sklerozy.
Rainbow i Sunset zachichotały. Po chwili Sunset się odezwała i powiedziała:
- A przy okazji. Mogę na ciebie mówić Sci-Dash? Tak,żeby jak się do tej drugiej Dash zwracam to,żeby to nie było do ciebie.
Sci-Dash zachichotała powiedziała:
- Eee tam. I tak się już przyzwyczaiłam do mojego przezwiska ,,Kraksa''.
- No to załatwione. To chodź Rainbow do szkoły teraz.
I poszły razem do szkoły.
  • awatar Gość: @Rainbow Dash88: @Rainbow Dash88: Dzięki za opis i wyjaśnienie!!!!!!!!!!^^ Nie mogę się doczekać!!!! (4 juz czytałam ;) ) i nie ma sprawy :DD
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Pixie i Sophia- bliźniaki. Siostry rodzone. Obecnie sieroty co nie miały co ze sobą począć,więc się zapisały do CHS. Znane jako dziewczyny obojętne na czyjąś krzywdę. Uwielbiają znęcać się nad innymi uczniami. Szczególnie na nowych. Ich słabym punktem jest Sunset Shimmer. Jej się one boją. Wiadomo chyba dlaczego. PS: Dzięki za komplement. Jeszcze dziś będą 2 rozdziały.
  • awatar Gość: Jak śmiały się śmiać z Dashie!!:@ xD Wyobrażam sobie ten kostium i wygląda prześlicznie!!!! Genialny rozdział (jak zawsze^^)!!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Następnego ranka po śniadaniu Starlight Glimmer weszła do biblioteki razem z Twilight.
- Jesteś pewna,że wczoraj w nocy ktoś tu był? Spytała Twilight.
- Nie. Odpowiedziała Starlight. Twilight westchnęła.
- To może po prostu miałaś ze zmęczenia omamy?
- Też tak myślałam. Ale kiedy zobaczyłam rano przed śniadaniem włączony portal do ludzkiego świata to już wiedziałam,że ktoś,ale ja nie wiem kto. Był wczoraj w nocy. To by wyjaśniało,że słyszałam jakieś głosy.
- A ty je wyłączyłaś? Spytała Twilight Sparkle. Starlight Glimmer pokręciła sprzecznie głową.
- Nie. Zostawiłam włączone lustro. Na wypadek,gdybyś mi nie wierzyła.
I poszły w stronę lustra. Twilight Sparkle westchnęła i powiedziała:
- Nic tutaj nie rozumiem. Portalu może i nie wyłączyłaś tym guzikiem,ale pachnie tu spalenizną. Jakby ktoś bez mojego pozwolenia korzystał z tego portalu.
- Portal się przecież zamknął i sam wyłączył. Czyli go nie musiałam wyłączać. A to oznacza,że to już jest jasne,że ktoś tu w nocy był.
Twilight spojrzała na stół,gdzie leżała książka ,,Dziwne stworzenia'',którą czytała Rainbow tej nocy i powiedziała:
- Na dodatek jest na stole książka. To oznacza,że ktoś ją mógł przeczytać i się dowiedzieć o tym portalu.
- Tylko kto? Przecież nikogo wczoraj nie było w tym zamku z wyjątkiem ciebie,mnie,Sunset i Rainbow Dash,która była zaciekawiona portalem jak odprowadzałyśmy Sunset tam.
- No chyba to jasne już,że to Rainbow Dash jest odpowiedzialna za ten bałagan.
- Jestem tego pewna,ponieważ głos,który słyszałam w nocy. Brzmiał jak głos Rainbow Dash.
- Czyli mamy już rozwiązanie zagadki: to Rainbow wina. Nikogo innego.
Starlight Glimmer przytaknęła. Twilight Sparkle westchnęła i powiedziała:
- Skoro już się sytuacja rozwiązała. To mogę już wrócić do obowiązków moich?
Starlight przytaknęła i wyszła z biblioteki. Tymczasem Twilight zaczęła układać książki tak,jak to robiła co tydzień.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Rainbow zostawiła wskazówki bo była zbyt zmęczona,żeby móc zatuszować ślady. Spoiler alert: Sci-Twi Sci-Dash z kucykowego świata da wisiorek,który zakończy się przemianą Rainbow w Midnight Dash.
  • awatar Gość: Uuuu rozgryzły zagadke xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Była ciemna noc. Wszyscy w Ponyville spali. Także księżniczka Twilight Sparkle. Wszyscy poza Rainbow Dash,która się przechadzała po zamku i co chwilę mamrotała do siebie:
- Hmm. Jestem ciekawa jak się Sunset tam dostaje do świata ludzi. Musi być jakaś siła,albo coś. Tylko co? Myśl Dash,myśl! Coś jest tu napewno. W końcu. Twilight to jajogłowa. Napewno ma stos książek w bibliotece.
Po chwili Dash wzięła oddech i powiedziała:
- No tak! Biblioteka! Czemu ja na to wcześniej nie wpadłam?!
I pobiegła do biblioteki.
...
Po około godzinie Rainbow westchnęła i powiedziała:
- Tu nic nie ma. Powoli zaczynam sądzić,że to jest bez sensu i...
Po chwili się jej dziwnym trafem książka się otworzyła na stronie 148. Rainbow mruknęła do siebie:
-,,Ludzie''? A skąd się ten rozdział wziął? Dopiero co byłam na rozdziale ,,Hipogryfy'',a teraz już jestem na tym? Dziwne.
Po chwili zaczęła czytać:
- ,,... jedynym sposobem na dostanie się tam jest przejście przez magiczne lustro,które jest...''
I spojrzała na wprost,gdzie stało lustro.
- ... praktycznie obok mnie.
I podeszła do lustra zafascynowana.
- Wow. Jak to się włącza?
Po chwili zauważyła czerwony guzik. Dashie się uśmiechnęła i powiedziała:
- Aha. Kumam.
I włączyła lustro. Po chwili zauważyła w lustrze rozmazany obraz. Nic nie było widać. Ale Dash wiedziała,że to może być ten świat. Ten tajemniczy świat. Postanowiła wyruszyć na wyprawę do tajemniczego świata zanim wstanie świt oraz bez mówienia ,,do widzenia'' wszystkim kumpelom. ,,Twilight będzie ze mnie dumna. Co niby się mogłoby złego stać?'' Pomyślała Rainbow Dash. Ostatni raz spojrzała na bibliotekę i westchnęła.
- Więc. Czas już iść. Do innego wymiaru. Obcego. Nieznajomego.
I niepewnie weszła do lustra,które ją po chwili wessało. Ostatni krzyk przed zamknięciem portalu się wydobył z jej ust:
- CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE?!
I się zamknął portal. Po chwili do pokoju weszła Starlight Glimmer i westchnęła.
- Zdawało mi się,że kogoś słyszę. Hm. Pewnie to znowu moje omamy i ze zmęczenia nie myślę normalnie. Cóż. Wyobraźnia płata ci Starlight figle jak widać.
I wróciła do swojego pokoju.
  • awatar Gość: No Nie mogę xD komu mu się mega buguja xD Ale codowniastyczme rozdziały!!!!!!!!!!!^^^ I genialne pomysły!!!!!! Jesteś mega kreatywna!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Był ciepły wieczór. Właśnie z samolotu wysiadałam: ja,Honey Dash i Heart Melt oraz Rainbow Dash,Rarity i Applejack. Rarity westchnęła i powiedziała:
- Ah. Hawaje. Miejsce pełne pięknych kwiatów w okolicy,luau oraz innych,przepięknych rzeczy!
Applejack westchnęła i powiedziała:
- Uhm. Przypominam,że może i to są wakacje,ale to Tiger decyduje co robimy. Co nie?
Ja zachichotałam i powiedziałam:
- W zasadzie. To był Heart Melt i Honey Dash pomysł. Ja tylko zapłaciłam za kurort z basenem na dworze niedaleko dżungli,gdzie znajdziemy te piękności. Oraz spa. To też jest niedaleko hotelu.
Rainbow się uśmiechnęła i powiedziała do Honey Dash:
- Hej. Skoro już mówimy o hotelu. Chciałabym mieć czas na drobny chillout na basenie. Albo sobie pójść do spa z dziewczynami. Swoją drogą. Chyba będziemy zwiedzać tereny oddalone o kilka kilometrów od hotelu. Co nie?
Ja przytaknęłam.
- Tak naprawdę. To nie oszukujmy się. Każdy tu chce coś robić przez te dwa tygodnie. Rainbow Dash chce troszeczkę odpocząć od tej rutyny w Wonderbolts. Dlatego wykupiłam ci darmowe zabiegi w spa,żebyś się odprężyła. Z kolei Rarity. Chce porobić zdjęcia bardzo rzadkim kwiatom o nazwie: pikaka,plumeria,calotropis gigantea i innym pięknościom. Dlatego pogadałam z przewodnikiem i powiedział,że chętnie się zgodzi na zabranie ciebie razem z jego grupą na wycieczkę. Applejack. Chce mieć rozrywkę. Dlatego z Heart Melt będziesz w strefie luau. Honey Dash i ja. Też sobie wykupiłyśmy karnet do spa. Więc Rainbow Dash nie będzie sama.
- Dzięki. Powiedziała Rainbow Dash.
- Nie ma sprawy. Powiedziałam. Po chwili Rainbow się odezwała:
- To wiecie. Wy idźcie na basen na mnie zaczekać,a ja się pójdę zakwaterować.
I się wszystkie rozeszłyśmy. Rainbow by się zakwaterować,a reszta poszła na basen. Zapowiadały się najlepsze wakacje w naszym źyciu.
 

 
Pokój Szefowej się mieści na samej górze. Poddenerwowana wchodziłam po schodach do jej pokoju. Cała się trzęsłam. Czyżby Heart Melt znowu wrzuciła odcinek lub dwa tydzień,lub dwa przed premierą? Ja westchnęłam i zapukałam do drzwi. Teraz nadchodził najważniejszy moment w tej pracy-rozmowa z Szefową.
- Proszę. Powiedziała Szefowa. Ja weszłam do pokoju. Krzesło było odwrócone. Krzesło,na którym zawsze siedzi ona kiedy wie i ona,i ja,że mam ja mam okropnie przerąbane.
- Zamknij drzwi,skarbie. Poradziła tajemniczym tonem Szefowa. Ja zamknęłam drzwi i podeszłam do krzesła.
- Oczekiwałam ciebie Tiger. Zresztą. Jak co roku.
I odwróciła się. Szefowa była opaloną klaczą o blond grzywie i ogonie z różowym pasemkiem. Miała niebieskie oczy,różowy make-up,czerwoną szminkę i różową suknię. Ma ona znaczek truskawki zamoczonej w czekoladzie. A przynajmniej. Jest tylko widoczny bardzo rzadko. W zasadzie tylko wtedy,kiedy jest na mieście.
- Coś nie tak? Czy Heart Melt znowu wrzuciła odcinek lub dwa tydzień,lub dwa przed premierą?
Szefowa westchnęła.
- Nie tym razem.
I wstała. Ja westchnęłam i powiedziałam:
- W porządku. To dlaczego Szefowa mnie oczekiwała...?
- CICHO! Zawołała Szefowa zdenerwowana. Przez chwilę było słychać tylko stukot kopyt. Po chwili Szefowa się ponownie odezwała:
- To się w głowie nie mieści! Zjazd w Vanhoofer się odbywa za dwa dni,a wy w ogóle nie macie pomysłów!
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Ale Szefowo...
Szefowa warknęła wściekła i wrzasnęła:
- NIE PRZERYWAJ MI JAK MÓWIĘ!
- Tak jest Szefowo.
I dałam jej dokończyć.
- Istny dramat. Mamy zaprezentować piosenkę z filmu,a wy? Nic! Co wy ja się pytam robicie przez te całe dnie?
- No. Dziś przez kwadrans świętowałyśmy moje urodziny,a potem chciałam dokończyć transkrypt...
- Otóż to! Całe dnie się obijacie!
Ja nerwowo przełknęłam ślinę.
- Sprawa jest jasna. Jeżeli do jutra nie dostanę tekstu minimum jednej piosenki. Marny wasz los!
- Uhm. Znowu sprzątanie śmieci w Manehattańskim parku?
Szefowa zrobiła facehoofa i powiedziała:
- Nie. Tym razem ciebie i twoje przyjaciółki zwolnię.
Jej ostatnie słowa się odbiły echem u mnie. Serce przestało mi na chwilę bić,a w oczach moich widniało przerażenie. Szefowa westchnęła i powiedziała:
- Czy to jest jasne?
- Tak Szefowo.
- Świetnie. Możesz iść do siebie z powrotem. Tylko zaplanuj jakąś dobrą piosenkę!
- Tak jest Szefowo. Powiedziałam smutnym tonem i wyszłam zamykając drzwi.
 

 
Po godzinie dziewczyny wróciły z Sali Wypoczynkowej. Ashley westchnęła i powiedziała:
- Więc. Od jakiej sceny chcesz zacząć? Spytała Ashley. Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- Mówiłaś,że umiesz śpiewać dość nieźle.
- I co w związku z tym?
- Mam dla ciebie piosenkę. Nie wiem czy lubisz takie klimaty,ale tekst ci się w 100% spodoba!
Mówiąc to dałam jej magią kartkę z tekstem piosenki.
- Chórki nagrałam dwa dni temu przed przyjazdem Juniper Montage. Poza tym dziś robimy próbę bez kostiumów,z kartkami i z greenscreenem. Po chwili usłyszałam Juniper Montage głos mówiący:
- Mogę zaczynać?
Ja przytaknęłam i krzyknęłam przez megafon:
- AKCJA!
...
- I... CIĘCIE! Zawołałam. Juniper Montage słysząc moją komendę wyłączyła kamerę.
- Jak mi poszło?
Ja zachichotałam.
- Supcio! Masz przepiękny głos!
Ashley się uśmiechnęła i powiedziała:
- Dzięki. Mówiłam ci. Mam doświadczenie jeżeli chodzi o śpiew.
Ja zachichotałam.
- Zauważyłam.
Po chwili usłyszałam skrzyp drzwi i stukot kopyt. W drzwiach stanął Dark Laugh. Aktor Clawda. Miał ciemno-niebieską skórę i tęczowe włosy. Na nosie miał plasterek. Miał znaczek psiej łapy.
- Siemka ekipo kucykowa! Zawołał Dark Laugh.
- Cześć Dark Laugh! Co ty tu robisz? Spytała Rainbow Dash. Na jego twarzy pojawił się rumieniec.
- Wiesz. Wpadłem powiedzieć,że słyszałem ze studia,gdzie nagrywamy Monster High piętro wyżej,wasze próby. Aktorkę Starlight Glimmer jak widać świetnie dobraliście. A jeżeli o reżyserce mówimy. Też świetnie dobraliście ją.
Juniper Montage słysząc to się zarumieniła i powiedziała:
- Dzięki. Ty to Dark Laugh? Tak?
Dark Laugh powiedział nieśmiałym tonem:
- T-ak? A ty to pewnie Juniper Montage?
- Skąd wiesz?
- Tiger mi mówiła. Powiedziała,że masz doświadczenie.
- Dzięki.
Po chwili Dark Laugh usłyszał Rainbow Dash głos mówiący:
- Słuchaj. Potrzebujesz czegoś?
Na jego twarzy pojawił się ponownie rumieniec. Juniper Montage chciała coś powiedzieć,ale ja po chwili wytłumaczyłam:
- On tak zawsze kiedy Dash mówi. Plotka na dziś: Dark Laugh ją podobno kocha.
- Wcale nie! Powiedział Dark Laugh. Rainbow Dash się uśmiechnęła i powiedziała:
- Właśnie! Lepiej mów co chcesz.
Dark Laugh się ponownie zarumienił. My zachichotałyśmy. Dark Laugh westchnął i powiedział:
- W porządku. Sunlight chciała,żebym pożyczył od was łańcuchy do najnowszego filmu. Mogę je pożyczyć?
Ja przytaknęłam.
- Jasne. Bierz je sobie. I tak są nam niepotrzebne i nie wiem co one u nas robią.
Dark Laugh się uśmiechnął i powiedział:
- Dzięki!
I poleciał po łańcuchy. My ponownie zachichotałyśmy.
- Co? Spytała Rainbow Dash. Rarity się zaśmiała i powiedziała:
- No,ale przyznaj się,że chociaż go w tych 58% kochasz.
- Nie! Ja go w ogóle...
Ja,Juniper Montage,Ashley i Rarity spojrzałyśmy się na nią wciąż się śmiejąc.
- Proszę cię Dash! Ty jesteś farciarą! Taki silny,wysportowany chłopak. Wypisz,wymaluj twój wymarzony chłopak! Powiedziałam. Rarity i Juniper zachichotały. Rainbow Dash westchnęła i powiedziała:
- Ugh! No dobra! Macie mnie! Kocham go! I co z tego?!
- Ooooh! To dlatego się on rumieni jak on tylko słyszy twój głos? Spytała Ashley.
- A myślisz,że dlaczego inaczej?! Zresztą. To,że się kochamy to nie znaczy,że jeszcze chodzimy na randki!
My się cicho zaśmiałyśmy.
- Doprawdy? A kto był 4 dni temu w parku i oglądał nocny pokaz fontann pijąc czekoladowy shake dla dwojga na kocu piknikowym? Spytałam. Dash warknęła wściekła.
- Dosyć! Wychodzę stąd!
Ja skończyłam się śmiać.
- Dobra,dobra. Po przerwie obiadowej lecimy z ,,I'll fly''.
Ashley westchnęła i powiedziała:
- Ale to chyba z kolejnego odcinka. Czy nie powinnyśmy nagrywać najpierw pierwsze 3 odcinki?
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Postanowiłam nagrać piosenki,żeby je potem mieć z głowy i,żeby nie ,,zlewały'' się potem z nagrywaniem odcinków. Ty masz przerwę do jutra,ale jeżeli chcesz. Możesz posłuchać i popatrzeć. Co ty na to?
Ashley się uśmiechnęła i powiedziała:
- Pewnie. W końcu. To Rainbow Dash pierwsza podobno solowa piosenka. Nigdy bym nie przegapiła takiej okazji.
Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam przez megafon:
- W porządku! Przerwa obiadowa! Po przerwie lecimy z piosenką Rainbow Dash! Możecie się rozejść!
I zrobiły dziewczyny tak jak powiedziałam.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : już mu przeszkadzać,i że sobie już idzie. Nucąc piosenkę ,,Rules of Rarity",którą chciała się zająć jeszcze tego dnia po południu.
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Jednak w więzieniu na spacerniaku Tiger nie przestaje kręcić odcinków doprowadzając strażników do szału. Strażnicy proszą policję,żeby ekipę wypuścili bo oni mają dość. Policja z litości puszcza ekipę na wolność i zaczynają kręcić z powrotem na ulicy tym razem za zgodą policji. Po chwili przychodzi ojciec Black Gotha i Sweet Demon mówiąc,że myślał,że sprzedając plan filmowy zakończył ten serial na zawsze. Tiger,ekipa i policja są zszokowani,a Tiger po chwili mówi,że ktoś tu nie umie trzymać języka za zębami,a policja zatrzymuje ojca w więzieniu. Ojciec wsiadając do radiowozu krzyczy,że obiecuje zemstę na ekipie. Tymczasem Ola płaci za odzyskanie planu filmowego i potem wszystko wraca do normalności. Tiger ponownie w środy zaczyna odwiedzać dziadka,ale tym razem zaczyna klacz opowiadać o przygodach z ostatnich dni. Dziadek słucha tego z zaciekawieniem. Lecz po chwili wchodzi recepcjonista i mówi,że zaraz będzie seans filmowy na basenie na zewnątrz. Tiger mówi,że nie będzie
  • awatar Rainbow Dash88: @RDlover : Tiger. Ola postanawia załagodzić sprawę i zaczynają kręcić na ulicy. Także scenę,gdzie Rainbow niszczy fabrykę pogody. Jednak potem przyjeżdża policja,która wlepia Tiger mandat o wysokości 230 bitsów z powodu kręcenia filmu z ekstremalną sceną. Tiger płaci mandat i postanawia kręcić z dziewczynami na sali gimnastycznej w szkole,gdzie się Black Star uczy za zgodą dyrektora szkoły. Jednak pewnego dnia na lekcji WF-u piłka do siatkówki niszczy dekoracje. Ashley postanawia odkupić dekoracje w sklepie z rekwizytami. A Tiger postanawia zmienić miejsce kręcenia filmu ze względów bezpieczeństwa. Zaczynają kręcić w jej domu. Jednak potem Tiger musi zapłacić ponownie mandat o wysokości 50 bitsów za hałasowanie po ciszy nocnej. Tiger się poddaje. Przyjaciółki postanawiają Olę pocieszyć i znajdują miejsce w willi Lily Lace. Jednak przyjeżdża policja myśląc,że ten płacz jest dlatego,że kręcą nielegalnie horror. Policja ma dość dawania mandatów i zatrzymują Tiger i jej ekipę w więzieniu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Było pochmurne popołudnie. Fluttershy i Rainbow Dash jechały właśnie taksówką do Darkcreep.
- Tak się cieszę Dash,że możemy zwiedzić ten zamek. Powiedziała Fluttershy sprawdzając mapę. Rainbow Dash przytaknęła i powiedziała:
- Dokładnie! Po całym tygodniu treningów w Wonderbolts super jest się zrelaksować.
- Tym bardziej,że to nasza misja przyjaźni.
- Tsaa. I znowu wylądowałyśmy na odludziu. Jadąc taksówką. Z obcym kucykiem. Powiedziała Dash znudzona.
- I bardzo dobrze. Żaden kucyk nam nie będzie przeszkadzał.
- Przepraszam,że się wtrącę-powiedział taksówkarz.- Ale w zamku się też mieści hotel. Jeśliby chciały drogie panie zostać na dłużej tu w tym mieście.
Rainbow Dash westchnęła i powiedziała:
- Uhm. Raczej ja z Fluttershy zamierzamy tu zostać na 4 dni.
- Ah ,,Fluttershy''! Jakież to przepiękne imię!
Dash westchnęła i się spytała taksówkarza:
- Uh. Czemu?
Taksówkarz się zaśmiał i powiedział:
- Ponieważ po polsku to znaczy w wolnym tłumaczeniu ,,Nieśmiałe Trzepotanie''.
Fluttershy przytaknęła i powiedziała nieśmiałym tonem:
- Uhm. Rainbow Dash też ma piękne imię i...
Taskówkarz się zarumienił i powiedział:
- Ah! Same jak widać mam damy o przepięknych imionach! Bardzo mi miło. Jestem Gentle Colt. Najlepszy Gentleman w calutkiej Equestrii! Za chwilę będziemy musieli się rozstać bo jak Panna Dash mówiła to Panie się chcą zatrzymać przy zamku?
Rainbow Dash przytaknęła. Po kilku minutach jazdy w ciszy Gentle Colt się odezwał:
- Cóż. Teraz się będziemy musieli rozstać. Zamek Horroru i bólu jest przed nami!
Kiedy Fluttershy i Rainbow Dash wysiadły i Dash zapłaciła za jazdę to Fluttershy powiedziała:
- Dziękujemy!
- Nie ma za co! Życzę miłego pobytu miłe panie!
I odjechał. Fluttershy westchnęła i zapytała:
- Miły gość,prawda Dash?
Rainbow Dash przytaknęła i powiedziała:
- Lepiej chodźmy do zamku się ogrzać. Zimno na dworze jak nie wiem co! Brr. Mam tylko nadzieję,że w zamku piec grzeję. Nie chcę dostać grypy czy zapalenia płuc.
Fluttershy przytaknęła i weszły do zamku. Zapowiadał się tajemniczy,pełen zagadek pobyt w zamku Horroru i bólu.
 

 
- Co się tu odcygania Tiger?!- Spytała Cyran Heart wchodząc na scenę.- To ja jestem w wielu klubach do wieczora,a ty... piszesz piosenkę,którą my Honeybooms potrzebowałyśmy na bitwę zespołów.
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Właściwie to. Ułożyłam rap dla klubu rapera. Tylko dlatego,żeby wzbudzić u ciebie zazdrość!
Cyran Heart warknęła wściekła.
- A więc po to ta cała rywalizacja była,tak?! I jeszcze smród tego prosiaka po zajęciach w klubie opieki nad zwierzakami?!
- W zasadzie. W błocie jest ci nawet do twarzy. W chlewiku pracowałaś?
Cyran Heart warknęła. Ja też warknęłam. Po chwili Sweet Song weszła razem z Dance Step i Heart Melt niosąc księgi pamiątkowe.
- DOSYĆ!-Zawołała Sweet Song wściekła.- Ja dalej już nie wytrzymam waszych kłótni o to,która z was dwóch jest lepsza!
- Dlatego właśnie przyniosłyśmy księgi pamiątkowe. Przejrzyjcie je sobie. Powiedziała Dance Step i dała nam księgi pamiątkowe. Ja przewróciłam kartki i powiedziałam:
- Nic nie rozumiem. Nasze zdjęcia są na ostatniej stronie. Tyle się napracowałyśmy na marne.
- To. Kto w takim razie wygrał? Spytała Cyran Heart zamykając księgę pamiątkową. Rainbow Dash i Applejack weszły na scenę się śmiejąc.
- Odpowiedź brzmi: ja i Applejack. Powiedziała Rainbow Dash.
- Nie rozumiem. Byłyśmy chyba we wszystkich możliwych klubach... Powiedziałam urywając zdanie.
- Nie we wszystkich. Klub mangi,klub muzyczny,klub szpiegowski. Pominęłyście wiele z tych klubów i byłyście tylko w tych najbardziej wam znanych w tej szkole. Powiedziała Applejack. Rainbow Dash zachichotała.
- Gdybyście teraz zobaczyły wasze miny. Powinny wasze twarze też tam być na pierwszej stronie!
Applejack westchnęła. I zeszła razem z Dash ze sceny. Ja westchnęłam i powiedziałam smutnym tonem:
- Przepraszam ciebie za to wszystko. Poniosła mnie siła rywalizacji. Chciałam ci pokazać,że to ja umiem zaliczyć wszystkie kluby w tej szkole.
- Ale jednak okazuje się,że nie zaliczyłyśmy praktycznie ani jednego. Powiedziała Cyran Heart smutnym tonem.
- Czuję się bardzo głupio. Powiedziałyśmy razem.
- Cóż. Przeprosiny są przyjęte. Ale obiecujcie mi jedno: już nigdy nie weźmiecie udziału w takim czymś. Powiedziała Sweet Song. Ja zachichotałam i powiedziałam:
- Wiesz. Nie obiecujemy,ale postaramy się ograniczać sprzeczki. Prawda?
Cyran Heart przytaknęła.
- To zejdźcie ze sceny i przytulcie nas! Zawołała Heart Melt. Ja spojrzałam się na Cyran Heart,a Cyran Heart na mnie i zeszłyśmy ze sceny. Po chwili Heart Melt nas mocno przytuliła. Ja zakasłałam.
- Skoro jedna z nas jest mistrzynią w zaliczaniu klubów szkolnych. To Heart Melt jest mistrzynią w najmocniejszym przytulaniu! Zawołałam. Cyran Heart przytaknęła. Heart Melt zachichotała i powiedziała:
- Wcale nie. Moje nie należą do najmocniejszych uścisków. Bardziej Pinkie ma najmocniejsze uściski.
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Oh Heart Melt.
Mijały minuty,a Heart Melt nas nie puszczała z uścisków. W końcu Cyran Heart powiedziała:
- Więc. Ile my się będziemy tak tulić?
Po chwili zamiast odpowiedzi otrzymała nasz śmiech i po chwili sama się dołączyła do śmiania się z nami.
KONIEC.
  • awatar Gość: Urocze!!^^ Cudowne zakończenie!!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Następnego ranka byłam razem z Snipsem,Snailsem,Pinkie Pie i Rainbow Dash na sali gimnastycznej. Ja miałam kręcone włosy,czarny,krótki podkoszulek,czarną kurtkę,czarne legginsy z dziurami na kolanach i różowe adidasy.
- Pamiętajcie. Tytuł naszej piosenki to ,,Ten się śmieje kto się śmieje ostatni''. Snips i Snails. Wy beatboxujecie. Ja rapuję pierwszą zwrotkę,Pinkie drugą,a Dash trzecią. No. Na miejsca! Cyran Heart idzie! Fluttershy! Zgaś światło! Rarity! Zrób efekty specjalne! Applejack. Weź tę świnię. Tak tu śmierdzi,że zaraz zwymiotuję.
I Applejack wyprowadziła świnię na zewnątrz. Po chwili usłyszałam czyjeś kroki. Ja się uśmiechnęłam i powiedziałam:
- I. Raz,dwa. Raz,dwa,trzy i...!
TEN SIĘ ŚMIEJE KTO SIĘ ŚMIEJE OSTATNI (RAP)
Snips i Snails: *beatboxują*
Ja: Yo! Ola Tiger. Pinkie Pie. Dashie! Hej! Czas zacząć ostatnią rundę! Hej! Właśnie się odbywa tu. Ostateczna walka. To już nie konkurs to bitwa. Yo! Czas dowieść! Kto tu jest najlepszy! Yo! Twierdziłaś,że jestem słaba,że nic nie umiem. Teraz czas pokazać. Co to znaczy ,,Ten się śmieje kto się śmieje ostatni''!
Pinkie Pie: Yeah,dokładnie! Święta racja Tiger! Haha! Yo! Teraz Pinkie Pie wjeżdża z bitem! Wszyscy myślą,że ja to tylko balony i imprezki,a tymczasem jest inaczej! Ja to też ambitna osoba! Yo! Hehe! Uratowałam nie raz,nie dwa świat. A ty? Tak się odwdzięczasz? Jeśli tak! TO DAWAJ! STAŃ DO WALKI!
Rainbow Dash: Mhm! Yeah! Teraz moja kolej! Haha! Yo! ,,Tylko jej sport w głowie''-Tak mówili. Lecz mam ja też inne zainteresowania. W klubach szkolnych się udzielam dzień i noc. I co? Nic cię to nie obchodzi? No tak. Bo się ponosisz stereotypom moja droga. Uratowałam świat nie raz,nie dwa. Więc lepiej nie mów,że ja tu tylko siedzę bezczynnie. Bo i tak wygram walkę czy ty chcesz tego czy nie Applejack!
Wszystkie: To teraz kochana kto się śmieje teraz?
KONIEC RAPU
Po chwili światła się zapaliły,a ja zauważyłam zszokowaną Cyran Heart. Po chwili Cyran Heart zrobiła facepalma i powiedziała:
- Jezu Chryste.
Dash westchnęła i spojrzała na mnie mówiąc:
- Nie sądzę,że się jej podobało to Tiger.
Ja westchnęłam i powiedziałam:
- Jestem tego świadoma Dash.
I się zarumieniłam ze wstydu.